wtorek, 15 stycznia 2013

Gratulerer med dagen!

13th of January!

Moje dziewcznki miały 13 stycznia trzynaste urodziny! Whoop, Whooop ! Świętowałyśmy to w chińsko-japońskiej restauracji "Mikado". Było naprawdę smacznie! Każdy z nas miał wykupiony buffet i mogliśmy brać ile chciałyśmy i co tylko chciałyśmy! W życiu taka pełna nie byłam! Jeśli mam być szczera to spórbowałam prawie wszystkiego  (a było tego dość sporo) i tak naprawdę wszystko mi smakowało! Krewetki czy kurczak w cieście, różne makarony w sosach słodko-kwaśnych z warzywami, czy też ryż smażony/gotowany z warzywami / bez, sushi, różnego rodzaju mięsa, surówki czy sałatki, Ostanio nawet się przekonałam do sushi!!! I zaczęło mi naprawdę smakować, wszystkoby było super, gdyby nie moja alergia na sos sojowy. Przed przyjazdem do Norwegii, nie używałam dużo soli, nie byłam również fanką sosu sojowego, który jest teraz jednym z moich ulubionych i jest również okropnie słony. Same produkty takie jak chleb czy masło są znacznie bardziej słone w Norwegii. I niestety taka duża dawka soli źle wpływa na moją cerę i niesamowicie mnie wyspuje... Już teraz jest lepiej i staram się uważać na to co jem, przedewszystkim odstawiłam sos sojowy (ubolewam niemiłosiernie)...



 Prezenty ode mnie dla dziewczynek : poduszka One Direction, papiloty i odżywka do paznokci.


Prezenty od Tali dla Leaonie i od Leonie dla Tali


i przepyszne ciasto urodzinowe!

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Project 365


 8th-13th of January

Małe problemy ze snem... zegar bilogiczny przestawiony o 360 stopni.


Dzień z K.

Prezent od K.


Święta, święta i po świętach...

Spokojny piąteczek w domu z prezentem od mojej mamy! 


Sobota, już nie taka spokojna...



Niedziela, po sobocie... 

środa, 9 stycznia 2013

Dostałam wczoraj dwa conditional offers z Chester uni., ale ja już sama nie wiem czy chcę studiować w takim małym mieście, niby jest taniej, ale na moim kierunku potrzebuję duże miasto, w którym będę miała możliwość praktyki zawodowej, gdzie będę potrzebowali ludzi po events management.
Nie mogę tego zmienić na dzień dzisiejszy. Stavanger moje obecne miasto nie należy do największych również, aczkolwiek wiele tu się dzieje i jak dla mnie wielkość jest idealna. Zawsze chciałam mieszkać w ogromnym mieście właśnie takim jak Londyn, ale po przeprowadzce i spędzonym czasie tutaj w Stavanger, zaczyna mnie przerażać wielkość Londynu. No, ale to wszystko wyjdzie w praniu. Na razie cieszę się z tego, że moja aplikacja idzie małymi kroczkami do przodu;)))

Wczoraj pół dnia spędziłam w Nærbø z K., a potem zrobiliśmy dwie rundki po Hundvagu i było tak, jak kiedyś...







poniedziałek, 7 stycznia 2013

uni czy nie uni



Ale ja będę tęsknić za tym miejscem, nie myślałam, że będzie mi tak ciężko wyjechać stąd. Uwielbiam tu mieszkać, ale jakoś tak w środku czuję, że muszę.

W sobotę widziałam się z moimi girlfriends, wszystkie wróciły do Stavanger po przerwie świątecznej (nareszczcie!!!).

Było naprawdę świetnie, spotkałyśmy się u V. i sobie drinkowaliśmy, objadałyśmy się słodyczami i gadałyśmy, gadałyśmy i gadałyśmy! Około 11 pm ruszyłyśmy do miasta do naszego ulubionego pubu - Beverly. To była jedna z lepszy imprez. I był mój ukochany barman!!! hihi To był pierwszy raz jak powiedział mi cześć! Aż mnie zamurowało - he made my night! ;))) Czuję się jak szalona licealistka w tym momencie, ale naprawdę on ma taki zabójczy uśmiech ech i ach.

Okay, schodzę na ziemię.

Moja aplikacja na studia jakoś tam się kręci. Dostałam conditional offer z London Metropolian Uni., ale to nie jest jakiś wielki wyczyn, jedynie malutki kroczek w mojej długiej wędrówce! Kilka dni później dostałam e-mail z Queen Merry in London, poprosili mnie o kopię mojego świadectwa maturalnego. Grzecznie wysłałam i wytłumaczyłam, że w tym roku poprawiam maturę z angielskiego i biorę sobie dodatkowy rozszerzony rosyjski bo wiem, że mogę lepiej!!! Na razie zero odzewu.

W piątek siedziałam sobie spokojnie w domu, oglądając seriale, aż tu nagle przyszedł e-mail z Manchester Uni!

'Dear Sabina,
Thank you for your recent application to The University of Manchester to study BA (Hons) Russian and Spanish.
We would like to invite you a telephone interview with a member of our academic staff. We expect the interview to last a maximum of 30 minutes. Some dates and times are listed below if you could let me know your preference along with a contact telephone number.

17 January after 1pm
25 January after 1pm

We look forward to hearing from you soon.
Yours sincerely...'

Serce do tej pory mi biję! Tak się stresuję, że dzisiaj nie mogłam zasnąć. Serio, nie spałam ani minutki. Czułam się jak zombie, szykując dziewczynki do szkoły rano, potem udało mi się wrócić do łóżka i przespać chociaż te dwie-trzy godzinki. A teraz muszę siebie podtrzymywać dajmy na to do tej 10 pm, żeby już normalnie przespać noc. 

Jestem taka ciekawa, co wyjdzie z tego mojego studiowania! Szczerze? Wzięłam już dwa lata przerwy i myślę, że była to dobra decyzja, opanowałam przez ten czas angielski na dość dobry poziomie, poznałam dużo niesamowitych ludzi i trochę sobie po podróżowałam. Jeśli nie dostanę się na studia w tym roku, myślę, że będę się cieszyć z kolejnego wolnego roku, który z pewnością poświecę na więcej podróż!;) I oczywiście będę próbować za rok! 


Cokolwiek się stanie, widocznie to będzie mi pisane i tak ma być, a nie inaczej! 

Keep calm and just, smile!







Buziaki, 

Sabi xx 



Project 365

1st - 7th of January 2013
















sobota, 5 stycznia 2013

mniej niż miesiąc!


Hei, hei folkens!

Tak trochę z au pairowego życia i sprawy związanej z wyjazdem do Londynu. Miałam dwie rodziny, które rozważałam i długo nie mogłam podjąć decyzji.

Rodzina z North London = samotna matka, dwóch chłopcow 5 i 7 lat
Rodzina z South-west London = dwójka rodziców, dziewczynka 9 lat, chłopiec 5 lat
Jeśli mam być szczera, lepszą lokalizację i połączenie do centrum Londynu miałabym w north london, ale jakoś sama nie wiem, jak to wytłumaczyć, zawsze jak rozmawiam z rodzinami na skype duże znaczenie, dla mnie ma  pierwsze wrażenie, jakie na mnie zrobią. I muszę mieć to uczucie, że ja chcę tę właśnie rodzinę!
Pierwszą rozmowę odbyłam z rodziną z North London i wydawali mi się naprawdę w porządku, ale nie byłam przekonana w 100%, chciałam poczekać kilka dni przed podjęciem ostatecznej decyzji, miałam to dziwne przeczucie, że coś lepszego jest mi pisane. Z rodziną z SW London byłam w kontakcie emaliowym  próbowaliśmy umówić się na skype, ale zawsze był jakiś problem, jak oni mogli, ja nie mogła, jak ja mogłam oni nie mogli. Z racji tego, że te rozmowy odbywały się przed świętami, a moja host mama chciała powiedzieć dziewczynką dopiero po świętach o moim wyjeździe nie mogłam swobodnie rozmawiać na skype, musiałam czekać do późnych godzin, aż dziewczynki pójdą spać, albo rozmawiałam z rodzinami, gdy bliźniaczki były w szkole, było to dość duże utrudnienie.
I w sumie już podjęłam decyzję, że wybiorę tę rodzinę z Norht London, nie chciałam dłużej czekać, bałam się, że oni zrezygnują ze mnie jak tak długo będę odciągać moją ostateczną decyzję i wtedy zostanę bez żadnej opcji, prawie półtora miesiąca przed wyjazdem. I już miałam napisać e-mail potwierdzający, że to ich właśnie wybrałam, gdy na skype pojawiła się rodzina z SW London. Zapytali mnie czy miałabym chwilkę aby porozmawiać - miałam! Stwierdziłam, a co mi tam wysłucham ich zobaczymy, co mi powiedzą, przecież taka rozmowa z prawdziwymi Anglikami dobrze mi zrobi! hahah
Rozmawialiśmy przez 40 min!!! I właśnie wtedy miałam to uczucie, że ja chcę tę rodzinę najbardziej! Daliśmy sobie dwa dni na przemyślenie, byłam strasznie zestresowana, bardzo chciałam żebym ich odpowiedź była pozytywna, rodzina z North London przestała być dla mnie atrakcyjna, taka natura człowieka, że zawsze będzie chciał lepiej i więcej.
I po dwóch dniach dostałam odpowiedź, serce mi biło niesamowicie, gdy otwierałam e-mail od nich...

'Hi Sabina
We would like to offer you the role as our Au Pair starting in Feb 2013, or as soon as you are available.
I thought you were really lovely and would be a welcome addition to our family.
We are away until the 1st but will contact you as soon as we get back to sort out the details.
We are so happy to have found you.
Happy Christmas.
Warm regards
J.'

lalalala zawirowała świat tysiącem barw!

Później przyszły święta, nowy rok i 3 stycznia i zero wiadomości o tej rodziny. Zaczęłam się stresować bo w międzyczasie wysłałam im e-mail z dokładnymi szczegółami mojego lotu. Proszę zrozumcie mnie, to nie tak, że jestem panikarą, ale działam bez jakiekolwiek agencji, sama szukam rodzin przez strony internetowe nigdy nie mogę być w 100 % pewna, że rodzina mnie nie wystawi. Host family z North London podziękowałam grzecznie, złożyłam oficjalną rezygnację u mojej obecnej rodziny w Stavanger i tak naprawdę jedyne, co robiłam to odliczałam dni do wyjazdu.
Napisałam do nich drugą wiadomość 4 stycznia, zapytałam czy wszystko ok i że mam nadzieję, że spędzili miło święta i nowy rok. Widziałam, że są online na skype, ale długo mi nie odpisywali, zastanawiałam się co mam zrobić w takiej sytuacji!!! Miesiąc do wyjazdu!!! Ufff stwierdziłam, że muszę iść na spacer i przemyśleć sobie wszystko i zaczerpnąć świeżego powietrza! Wróciłam, odpaliłam laptopa i tak byłam tam wiadomość od nich! Napisali, że bardzo przepraszają, ale mięli wypadek samochodowy podczas świąt, i że są trochę poobijani, ale dochodzą pomału do siebie! Z jednej strony kamień z serca, wciąż mnie chcą! Aleee również przeraziłam się tym ich wypadkiem...
Także dzisiaj zaczęłam powoli się pakować. Bardzo lubię
położyć na ziemi walizkę, tak trzy-cztery tygodnie przed wyjazdem i wrzucać pomału rzeczy do niej, tak orientacyjnie żeby zobaczyć ile mi miejsca to wszystko zajmie. Takie małe zboczenie hahaha




 Znowu będę musiała tylu rzeczy się pozbyć. Z jednej strony te ograniczenia bagażowe nauczyły mnie, żeby trzymać tylko najpotrzebniejsze rzeczy, a ciuchy, które leżą w szafie miesiącami i za każdym razem, gdy robi się porządek i mówi, a to schudnę dwa kilo i w końcu zacznę to nosić albo, a jeszcze ponoszę (chociaż nie założyłaś/eś tego ubrania od wieków) - nie ma co kolekcjonować tych rzeczy bo prawda jest taka, że ubrania te jedynie się kurzą w twojej szafie, a oddając je do rożnych organizacji charytatywnych, możesz komuś pomóc!




I tak mnie przeraziło, gdy zobaczyłam ile pieniędzy wydałam, a raczej wyrzuciłam w błoto na te rzeczy... ŻE AŻ KUPIŁAM SKARBONKĘ i zaczynam wielkie oszczędzanie!




Płyty spakowane! Kocham kupować płyty, czuję że w ten sposób mogę symbolicznie podziękować artystom za tworzenie muzyki, którą uwielbiam. Szkoda tylko, że tyle miejsca zajmują w walizce i przez te wszystkie przeprowadzki się niszczą...






Trzymajcie kciuki żeby udało mi się spakować całe moje życie znowu w dwie walizki...

Buziaki


Sabi xx

wtorek, 1 stycznia 2013

Sylwester 2012/2013

To był jeden z najlepszych Sylwestrów jaki przeżyłam. Obawiałam się go trochę bo sytuacja się skomplikowała  Mój znajomy K. rozstał się z dziewczyną i stwierdził, że on wyprawi Sylwestra, zaprosił na niego 25 osób, ale jego była dziewczyna też organizowała Sylwestra, na którego również zaprosiła około 25 osób. Z racji tego, że byli parą o długoletnim stażu mieli wielu wspólnych znajomych... I niestety ludzie musieli zadecydować do kogo chcą iść. Kilka godzin przed planowym rozpoczęciem imprezy dowiedziałam się, że jednak para ta się zeszła i postanowili zrobić wspólnego Sylwestra u tej dziewczyny. Czyli łączenie wyszło około 40 osób!!! Wszystko byłoby fajnie gdyby I. nie ogłosiła, że Sylwester będzie trwać tylko do godziny 1 w nocy... Byłam wściekła, ponieważ  nie miałam żadnej innej opcji  Sylwestrowej. Jednak zostałam zapewniona przez K., żebym niczym się nie przejmowała, że w razie czego impreza przeniesie się do niego po tej 1. Wiem, wiem wstęp makabryczny, ale wszystko potoczyło się dobrze, dużo tańczyliśmy, piliśmy i naprawdę było świetne towarzystwo. O 12 w nocy zamiast puszczać fajerwerki, puściliśmy lampiony. Wyglądało to cudownie i myślę, że było to zdecydowanie lepszym rozwiązaniem od fajerwerków  :) Kilku moich znajomych i ja przenieśliśmy się na imprezę do znajomej mojego kolegi B.. Był to Sylwester dwupiętrowy na dole młodzież - my. Na górze rodzice tej dziewczyny. Oczywiście po jakimś czasie impreza się wymieszała trochę. Starsi przychodzili do nas potańczyć, a my zaś chodziliśmy do nich na górę i wspólnie śpiewaliśmy na karaoke. Podobno nieźle '' spierdoliliśmy Orła cień'' hahaha
Na koniec pojechałam ze Zdenkem spać do Bartka, jego mama zrobiła najpyszniejsze noworoczne śniadanie. Było naprawdę super! A jak to się mówi, jaki Sylwester, taki cały rok... hihi SZCZERZE? TO LICZĘ NA TO BARDZO!!!
Czekam teraz już tylko na zdjęcia!:)




Mam nadzieję, że również mięliście udanego Sylwestra! Życzę szczęśliwego 2013.

Buziaki

Sabi xx